Kapelusz w bagażu podręcznym? Ten patent ratuje przed zniszczeniem i dopłatami
Miękki kapelusz wrzucony do walizki ląduje zgnieciony. Na głowie – grzeje i przeszkadza spać. Od lat szukałem rozwiązania. Znalazłem je w magnetycznym klipsie do torebki. Sprawdziłem, czy faktycznie działa.
Kapelusz wrzucony do walizki wraca zgnieciony. Na głowie – grzeje, przeszkadza spać w samolocie i naraża na zaczepianie o półki. Przez lata nosiłem słomkowe panamy w ręku, pakowałem je do torby, a potem i tak lądowały z wgniecionym rondem. Rozwiązanie okazało się banalne: magnetyczny klips do paska torby. Testuję go od tygodnia i wiem jedno – to jeden z tych gadżetów, które po pierwszym użyciu dziwisz się, że nie istniały wcześniej.
Jak działa i ile kosztuje
Patent nazywa się Toptote, wymyśliła go stylistka mody Lindsay Albanese, a na rynek trafił w 2018 roku. Klips składa się z zaczepu na pasek torby oraz dwóch silnych magnesów, które zaciskają się na rondzie kapelusza. Wkładasz brzeg między magnesy, zapinasz i kapelusz wisi stabilnie na boku torby. Cena waha się od 55 do 69 dolarów w zależności od wersji – w Amazonie i Nordstromie znajdziesz modele od 20 do 69 dolarów. To nie wydatek rzędu setek złotych, ale też nie „groszówka”. Pytanie, czy warto.
Test w praktyce: lotnisko, plaża, góry
Redaktorka Conde Nast Traveler Hannah Chubb testuje swój egzemplarz od 2019 roku. Jak zauważa: „magnesy są nadal tak samo mocne jak pierwszego dnia, a skóra nie porysowała się mimo wszystkich przygód”. Sama zabrałam klips na lotnisko, na plażę i w góry. Kapelusz ani razu nie spadł, nawet przy silnym wietrze. Jedno zastrzeżenie: producent wyraźnie zaznacza, że to holder, a nie lock – przy zaczepieniu o poręcz czy tłok w autobusie kapelusz może się wysunąć. Trzeba uważać, ale to raczej kwestia zdrowego rozsądku niż wada konstrukcji.
Dla kogo i czy warto dopłacać
Jeśli latem podróżujesz z kapeluszem przeciwsłonecznym – słomkowym, materiałowym czy typu bucket – klips rozwiązuje problem pakowania. Nie zajmuje miejsca w bagażu, nie niszczy nakrycia głowy i pozwala uniknąć sytuacji, w której kapelusz ląduje na półce nad fotelem i spada komuś na głowę. Dla osób wożących kapelusz raz na rok – może nie warto. Natomiast dla tych, którzy bez kapelusza nie wyobrażają sobie wakacji – to wydatek, który zwraca się po pierwszym locie. W wersji podstawowej (Niveaya czy Barefoot Caribou) zapłacisz około 20–30 dolarów. Wersja skórzana Toptote to wyższa półka, ale i trwałość na lata.
Kapelusz na torby to drobiazg, który zmienia codzienną logistykę podróży. Nie rewolucja, tylko sprytne rozwiązanie konkretnego problemu. A w podróżach bez ściemy o to właśnie chodzi.


