Przejdź do treści
Zdrowie psychiczne

Manipulacja lękiem. Jak fraza 'to nie nasza wojna’ wpływa na zdrowie psychiczne Polaków?

Psycholog społeczny prof. Tomasz Grzyb wyjaśnia, jak manipulacja frazą „to nie nasza wojna” wpływa na lęk, polaryzację społeczeństwa i zdrowie psychiczne. Praktyczne wskazówki, jak bronić się przed dezinformacją bez straszenia.

4 min read
Manipulacja lękiem. Jak fraza 'to nie nasza wojna’ wpływa na zdrowie psychiczne Polaków?

Psycholog społeczny prof. Tomasz Grzyb ostrzega, że fraza „to nie nasza wojna” to nie przypadkowy komentarz, ale zaplanowany mechanizm dezinformacji, który może nasilać lęk, polaryzować społeczeństwo i zniechęcać do racjonalnej oceny zagrożenia.

Skąd się bierze fraza „to nie nasza wojna”?

Jak wynika z analizy zespołu Monitoringu Mediów PAP, hasło to pojawia się w polskim internecie od czasu aneksji Krymu w 2014 roku. Prof. Tomasz Grzyb z Uniwersytetu SWPS, który badał ruch w sieci po tych wydarzeniach, podkreśla: „Jedna z narracji wówczas obecna w polskim internecie opierała się na stwierdzeniach „to nie nasza wojna”, „to nie nasze sprawy”, „to nie nasze interesy”. Analiza przeprowadzona od lipca do połowy września wykazała, że aktywność tej frazy gwałtownie rośnie po każdym incydencie związanym z bezpieczeństwem – upadku drona na Lubelszczyźnie, atakach w pobliżu granicy czy ogłoszeniu alarmów powietrznych.

Jak manipulacja wpływa na nasze emocje?

Psycholog wyjaśnia, że mechanizm polega na przekształcaniu lęku w niechęć do pomocy, a nawet w nienawiść. „To niezwykle chwytliwy sposób myślenia o tym konflikcie, bo on z jednej strony daje tym, którzy słyszą takie słowa, poczucie bezpieczeństwa, no bo skoro to nie jest nasza wojna, to nic nam nie grozi. Ale z drugiej strony daje poczucie moralnego usprawiedliwienia, bo jeśli to nie jest nasza wojna, to właściwie dlaczego mielibyśmy się w nią mieszać” – mówi prof. Grzyb.

W praktyce oznacza to, że narracja ta działa na dwa sposoby: uspokaja w krótkiej perspektywie, ale w dłuższej – osłabia społeczną solidarność i gotowość do obrony własnych interesów. Dla osób, które czują się zagrożone, takie hasło staje się psychicznym kołem ratunkowym – pozwala zaprzeczyć realnemu niebezpieczeństwu. Jednocześnie, jak zaznacza ekspert, „kremlowscy propagandziści szybko zrozumieli, że skoro nie mogą wzbudzić sympatii do siebie, to mogą zbudować wrogość pomiędzy Polakami a Ukraińcami”.

Dlaczego ta narracja jest groźna dla zdrowia psychicznego?

Ciągłe powtarzanie frazy „to nie nasza wojna” – szczególnie po incydentach takich jak wtargnięcie drona – może prowadzić do kilku zaburzeń. Po pierwsze, wzmacnia poczucie izolacji i bezsilności: skoro wojna nas nie dotyczy, nie mamy na nią wpływu. Po drugie, podsycając teorie spiskowe (np. że ukraińskie drony celowo wciągają Polskę do konfliktu), narracja ta wywołuje nieufność i napięcie w relacjach międzyludzkich. Po trzecie, u osób podatnych na lęk może pogłębiać objawy stresu pourazowego lub zaburzeń adaptacyjnych – zwłaszcza gdy rzeczywiste ryzyko jest bagatelizowane, a emocje tłumione.

Prof. Grzyb wskazuje, że „wokół rzadkich, ale budzących emocje przypadków naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej błyskawicznie wyrastają teorie spiskowe. Zgodnie z nimi rosyjskie drony mają być w rzeczywistości maszynami przejętymi i wysłanymi przez stronę ukraińską w celu sprowokowania konfliktu”. Taka interpretacja – podsuwana przez środowiska prorosyjskie – może eskalować wrogość i konsolidować lęk, zamiast go rozładowywać.

Jak się bronić przed dezinformacją i chronić zdrowie psychiczne?

Psycholog zaznacza, że nie jesteśmy bezbronni. „W rzeczywistości nasze pole manewru opiera się przede wszystkim na cierpliwym ukazywaniu realnych szkód, jakie niesie ze sobą ta narracja”. Zaleca przede wszystkim bezpośredni dialog z osobami powielającymi hasło. Zamiast atakować, warto zadać otwarte pytania: „Skąd masz tę informację?”, „Czy nie obawiasz się, że te treści są celowo stymulowane przez rosyjskie służby?”. „Choć taka rozmowa rzadko kończy się natychmiastową zmianą poglądów, pozwala na zasianie w czyimś myśleniu ziarna wątpliwości” – dodaje ekspert.

Aby chronić własne zdrowie psychiczne, warto też ograniczyć konsumpcję treści, które wywołują lęk i bezsilność. Zamiast ciągłego scrollowania dramatycznych nagłówków, lepiej sięgnąć po rzetelne analizy (np. źródła akademickie lub oficjalne komunikaty państwowe). Regularny kontakt z bliskimi, aktywność fizyczna i zachowanie codziennych rytuałów pomagają utrzymać równowagę. Jeśli lęk lub niechęć wobec innych osób zaczyna dominować, warto skonsultować się z psychologiem – jednak bez podejmowania samodzielnej diagnozy.

Co wynika z badań dla każdego z nas?

Analiza prof. Grzyba i zespołu Monitoringu Mediów PAP pokazuje, że manipulacja frazą „to nie nasza wojna” jest realnym narzędziem wpływu, które od 2014 roku stopniowo przenika do świadomości Polaków. Jej celem jest nie tylko wywołanie lęku, ale przede wszystkim rozbicie społecznej solidarności. Dla osoby dorosłej, która chce zachować zdrowie psychiczne, najważniejsze jest świadome odróżnianie faktów od narracji, krytyczne myślenie o źródłach oraz gotowość do rozmowy – nawet jeśli jest trudna. Jak podsumowuje psycholog: „Posiadamy narzędzia edukacyjne i psychologiczne, tylko musimy zacząć z nich konsekwentnie korzystać”.

Redakcja Obyty

Redakcja Obyty

AUTHOR