Wiele osób żyjących z chorobą przewlekłą zna to uczucie: wychodzi się z gabinetu z poczuciem, że połowa ważnych spraw umknęła.
Lekarz zapytał, jak się czujesz, padło kilka słów o wynikach, wypisano receptę i wizyta się skończyła.
Nie dlatego, że lekarz był niedbały — po prostu czas jest ograniczony, a głowa w poczekalni działa inaczej niż w domu.
Kilka prostych nawyków przed wizytą może zmienić ten schemat.